Makbet – zaufanie i oszustwo

Dialog między Malcolmem a Macduffem w akcie 4, scenie 3 jest dość długi i często jest ucinany w przedstawieniach. Czytany w całości, jest jednak mistrzowskim studium początkowych relacji między dwoma mężczyznami. Żaden nie ufa drugiemu. Książe Malcolm kłamie, aby sprawdzić Macduffa. Zaczyna mu ufać gdy widzi jego szczere przerażenie i rozpacz.

Malcolm musiał szybko nauczyć się podstępu. Kiedy ojciec Malcolma i Donalbaina, król Duncan, zostaje zamordowany, obaj zdają sobie sprawę, że znajdują się w niebezpieczeństwie. Albo zostaną oskarżeni o zbrodnię ( co w rzeczywistości ma miejsce ), albo zostaną zabici jako następni. Uważają że jeden z bliskich Tanów jest winny morderstwa. Nie ufają nikomu, a jedynym wyjściem jest ucieczka. Lady Macduff, porzucona przez męża, jest w podobnej sytuacji, tyle że nie ma dokąd pójść.

Prostolinijna, natura takich postaci, jak Duncan, Lady Macduff i Banko, sprawia, że stają się oni ofiarami. Lady Makbet nieustannie namawia męża, by był bardziej podstępny. Makbet nadal wierzy czarownicom – mimo wskazówek, że są one złośliwymi postaciami – ponieważ chce wierzyć w to, co mu powiedziały. Przed śmiercią uświadamia sobie, jak bardzo go oszukały. Ironia polega na tym, że czarownice są jednymi z niewielu postaci w sztuce, które są dokładnie tym, czym się wydają: są ohydne i złe. Dostrzegł to Banko i od razu traktuje je z pogardą. Makbet  pewnym stopniu zepsuty już przy pierwszym pojawieniu się w sztuce, ufa tak widocznie złym postaciom.